Dzień dobry,
wracam z kolejnym podsumowaniem tego, co dzieje się na rynkach i jak ja to obecnie układam w głowie. Sporo wątków zaczyna się ze sobą zazębiać: Japonia, miedź, Turcja, no i w końcu – powrót do Kitchina.
Japonia – strach, który nie działa
Jeszcze tydzień temu rynek wyraźnie bał się rosnących stóp w Japonii. Rentowności obligacji podeszły w okolice 2,8% dla 10-latek i nawet 4% dla 30-latek. Sam przyznam, że wyglądało to na coś, co może wywołać większą korektę.
Ale rynek zrobił swoje – indeksy wróciły praktycznie na ATH.
To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że Japonia jest w długoterminowej grze na osłabienie jena i podtrzymywanie wzrostów. Bank centralny będzie straszył podwyżkami, ale realnie będzie działał bardzo ostrożnie. Nie mają wyboru – system jest uzależniony od taniego pieniądza.
Efekt? Karuzela trwa:
-
chwilowe strachy,
-
szybkie odbicia,
-
długoterminowo trend wzrostowy.
Największy problem pojawia się gdzie indziej – w zarządzaniu pozycją. Jeśli wychodzisz z dobrego longa, nawet z zyskiem, to powrót na rynek jest dużo trudniejszy psychologicznie niż samo wejście.
USD/JPY i gra z bankiem centralnym
Kluczowy poziom to okolice 160 na USD/JPY.
Moim zdaniem scenariusz wygląda tak:
-
rynek podchodzi pod 160,
-
pojawia się interwencja,
-
spadek w okolice ~155,
-
i cały cykl zaczyna się od nowa.
To zaczyna przypominać sytuację z frankiem szwajcarskim przy 1.20 – tylko że jesteśmy dopiero na początku tej gry, nie na końcu.
Dopóki Bank Japonii ma amunicję (rezerwy + wsparcie USA), ten schemat może się powtarzać jeszcze długo.
Miedź i AI – realny temat czy narracja?
Temat miedzi wrócił bardzo mocno, głównie w kontekście AI i infrastruktury.
I tutaj jest ważna rzecz: popyt można zwiększyć relatywnie szybko (np. rozbudowując centra danych), ale podaży już nie. Otwieranie nowych kopalń to proces długotrwały, kapitałochłonny i regulacyjnie trudny.
Dodatkowo:
-
spadają marże hut (niski TC/RC),
-
pojawia się ograniczenie produkcji,
-
jakość rud spada,
-
koszty rosną.
To tworzy klasyczny setup pod presję wzrostową cen.
Kitchin wraca do gry
Długo nie byłem w stanie sensownie „czytać” cyklu Kitchina, ale teraz zaczyna się to układać.
Obecny obraz:
-
obligacje – trend spadkowy,
-
akcje – nadal wzrostowy, ale potencjalnie późna faza,
-
surowce – wchodzą w trend wzrostowy.
I to jest klucz.
Jeśli miałbym wskazać segment z najlepszym stosunkiem zysku do ryzyka, to obecnie są to właśnie surowce. Historycznie to one „przekręcają się” najpóźniej w cyklu.
Moja interpretacja:
jesteśmy najprawdopodobniej w początkowej fazie hossy surowcowej.
Nie wszystkie surowce to jeszcze pokazują (np. pallad, platyna), ale miedź i ropa już tak.
Turcja – obrona waluty za wszelką cenę
Bardzo ciekawy temat pojawił się w Turcji.
Po napięciach politycznych:
-
giełda spadła ~9%,
-
Turcja zaczęła wyprzedawać obligacje USA,
-
wszystko po to, żeby bronić liry.
Efekt?
Waluta… pozostaje relatywnie stabilna.
To pokazuje, że:
-
interwencje są agresywne,
-
rezerwy nadal pozwalają na kontrolę sytuacji.
Ale to nie jest strategia bez końca. Jeśli presja się utrzyma, kolejnym etapem będzie sięganie po rezerwy złota.
Dlatego w tej układance kluczowe staje się też… złoto. Spadające złoto może paradoksalnie pogorszyć sytuację Turcji.
Sevenet – case, który się zmaterializował
Na koniec coś, co lubię najbardziej – sytuacja, gdzie teza inwestycyjna po prostu się realizuje.
Sevenet:
-
+100% YTD,
-
~3x w skali roku,
-
~7x od pierwszych wejść.
Fundamentalnie:
-
przychody rosną dynamicznie,
-
zyski eksplodowały,
-
spółka osiągnęła skalę operacyjną.
Przy bardzo prostym podejściu:
-
roczny zysk ~6 mln zł (konserwatywnie),
-
nawet przy C/Z = 10 → wycena ~60 mln zł.
A jeszcze niedawno mówiliśmy o poziomach ~30 mln.
Rynek po prostu zaczął to nadrabiać.
To też dobry przykład, że:
pieniądze przepływają od niecierpliwych do cierpliwych.
Podsumowanie mojego podejścia
Na dziś:
-
surowce – najbardziej interesujący segment,
-
akcje – nadal ok, ale z większym ryzykiem fazy końcowej,
-
obligacje – w trendzie spadkowym,
-
Japonia – kontynuacja słabego jena i wzrostów,
-
Turcja – wysokie ryzyko, ale nadal kontrolowana sytuacja.
Najważniejsze jednak jest to, że po dłuższym okresie chaosu zaczynają się znowu rysować czytelne trendy.
A to oznacza jedno – wraca środowisko, w którym można zarabiać w sposób bardziej systemowy, a nie przypadkowy.
