Dzień dobry,
Dzisiaj w wakacyjnym, telegraficznym skrócie. Wracam do cyklu Kitchina i wyjaśniam, dlaczego w obecnej fazie rynku zdecydowanie bardziej interesują mnie miedź i KGHM niż szerokie indeksy giełdowe.
Poza tym japońskie obligacje wracają do trendu spadkowego, jen ponownie nurkuje, a na Polenergii rozgrywa się kolejny rozdział wieloletniej sagi wezwań. Na koniec przyglądam się sezonowi wyników w USA, gdzie nawet znakomite dane przestają wystarczać do wzrostów, ponieważ inwestorzy coraz bardziej boją się kosztów sztucznej inteligencji.
Cykl Kitchina wskazuje na surowce
Według mojego modelu znajdujemy się obecnie albo w pierwszej fazie wzrostowej cyklu Kitchina, albo już na przejściu między wzrostem gospodarczym a spowolnieniem.
Różnica jest kluczowa dla rynku akcji. W pierwszej fazie indeksy powinny nadal rosnąć, natomiast w kolejnej zaczyna się trend spadkowy. Problem polega na tym, że moment przejścia między tymi etapami można rozpoznać dopiero po czasie.
Takim zmianom bardzo często towarzyszą gwałtowne turbulencje. Rynek może spaść, później mocno odbić, a następnie ponownie ruszyć w dół. Próba idealnego uchwycenia szczytu hossy jest więc wyjątkowo trudna.
Z tego powodu szeroki rynek akcji nie wydaje mi się obecnie najlepszym miejscem do zajmowania nowych pozycji.
Znacznie czytelniej wygląda sytuacja na obligacjach. W modelu Kitchina ich trend spadkowy pozostaje niezagrożony. Jeszcze ciekawiej prezentują się surowce, które powinny skorzystać zarówno na dalszym wzroście gospodarczym, jak i na powrocie presji inflacyjnej.
Moje obecne podejście jest więc proste:
- long surowce,
- short obligacje,
- ostrożność wobec szerokiego rynku akcji.
Dlaczego miedź jest obecnie bezpieczniejsza?
Jeżeli akcje mają wejść w trwały trend spadkowy, potrzebny będzie jakiś czynnik makroekonomiczny. Najbardziej prawdopodobnym kandydatem pozostaje powrót inflacji.
Jeżeli zagrożenie inflacyjne się nie pojawi, banki centralne nie będą musiały utrzymywać restrykcyjnej polityki, a indeksy prawdopodobnie wrócą do wzrostów.
Jeżeli natomiast inflacja wzrośnie, jednym z pierwszych beneficjentów powinny być właśnie surowce.
Dlatego miedź ma obecnie bardzo interesujący profil ryzyka. Może zyskiwać przy dalszym wzroście gospodarczym, rozwoju infrastruktury, energetyki i sztucznej inteligencji, a jednocześnie stanowi ekspozycję na potencjalny powrót presji cenowej.
Ostatnie niewielkie spadki na miedzi traktuję jako okazję do wejścia do pędzącego pociągu przed kolejną próbą ustanowienia historycznych szczytów.
KGHM z potencjałem do odbicia
Podobnie patrzę na KGHM. Korekta na akcjach spółki była głębsza niż na samej miedzi, co częściowo może wynikać z zachowania srebra oraz jego znaczenia dla wyników przedsiębiorstwa.
Nie zmienia to mojego nastawienia. Pozostaję pozytywnie nastawiony zarówno do miedzi, jak i KGHM.
Jeżeli surowce wejdą w kolejną fazę wzrostową, polska spółka powinna być jednym z naturalnych beneficjentów. Dlatego obecne poziomy traktuję jako okazję do budowania długoterminowej ekspozycji, a nie powód do ucieczki.
W części portfelowej dokładam pozycje na miedzi, jednocześnie przesuwając zlecenia stop loss w okolice poziomów wejścia. Pozycje były już znacząco zyskowne, dlatego nie chcę pozwolić, aby rynek całkowicie odebrał wypracowany wynik.
Japońskie obligacje wracają do trendu
Japońskie obligacje ponownie zaczynają zachowywać się zgodnie z moim scenariuszem.
Rentowności 30-letnich papierów zbliżają się do 4%, natomiast 10-letnie obligacje wróciły w okolice 2,8%. Dopóki rentowność 10-latek nie przekroczy 3%, temat prawdopodobnie nie będzie szeroko komentowany przez media.
To może oznaczać, że cały ruch będzie rozwijał się po cichu. Rentowności będą rosły, a ceny obligacji konsekwentnie spadały, zanim problem zostanie zauważony przez szeroki rynek.
Dla mnie japoński dług pozostaje jednym z najbardziej oczywistych kandydatów do krótkiej sprzedaży.
Japonia startuje z wyjątkowo niskiego poziomu rentowności, a jednocześnie musi zmagać się ze słabym jenem i rosnącą presją na normalizację polityki pieniężnej. To sprawia, że potencjał dalszych spadków cen obligacji pozostaje bardzo duży.
Jen pokazuje, że rentowności są wciąż za niskie
Pomimo wzrostu rentowności jen nadal się osłabia. USD/JPY ponownie znajduje się w okolicach szczytów, a szeroki indeks japońskiej waluty pozostaje blisko dołków.
To ważny sygnał.
Jeżeli wzrost rentowności obligacji nie jest w stanie zatrzymać osłabienia jena, oznacza to, że skala tego ruchu jest nadal niewystarczająca. Japonia potrzebuje znacznie wyższego oprocentowania, aby realnie wesprzeć swoją walutę.
Można powiedzieć, że Bank Japonii próbuje leczyć bardzo chorego pacjenta witaminą C. Wzrost rentowności jest zbyt mały, aby poprawić jego stan. Potrzebne byłyby znacznie mocniejsze lekarstwa, czyli wyraźnie wyższe stopy i rentowności.
Dlatego połączenie krótkiej pozycji na jenie oraz krótkiej pozycji na obligacjach nadal uważam za logiczny hedge.
Jeżeli pojawi się interwencja walutowa, potraktuję ją jako okazję do sprzedaży jena. Dotychczasowe próby grania pod interwencję kończyły się stratami, a dodatkowo utrzymywanie krótkich pozycji na USD/JPY oznacza płacenie wysokich punktów swapowych.
Polenergia i kolejna próba wezwania
Na Polenergii rozpoczyna się kolejny rozdział wieloletniej sagi wezwań.
W 2021 roku ogłoszono wezwanie po 47 zł za akcję. Cena była później systematycznie podnoszona aż do 63 zł, a wzywający zwiększył swój udział z około 51,6% do 75,7%.
Obecnie pojawiła się kolejna próba, tym razem po 59,10 zł.
Nie widzę dobrego powodu, dla którego akcjonariusze mieliby sprzedawać swoje akcje poniżej 63 zł, skoro już kilka lat wcześniej próbowano kupować je po wyższej cenie. Wzywający przekonuje oczywiście, że obecna oferta odzwierciedla wartość godziwą spółki, ale moim zdaniem równie łatwo można uzasadnić wycenę na poziomie 69 zł lub wyższym.
Kupowaliśmy akcje w okolicach 60 zł i gramy pod scenariusz, w którym wezwanie nie zakończy się pełnym sukcesem.
Coraz mniej akcji w wolnym obrocie
Historia Polenergii obejmuje już kilka prób skupowania akcji od mniejszościowych inwestorów. Każde kolejne wezwanie zmniejsza liczbę papierów dostępnych na rynku.
Najsłabsze ręce stopniowo wychodzą z akcjonariatu, a podaż akcji staje się coraz mniejsza. Jeżeli obecne wezwanie również się nie powiedzie, może to stworzyć warunki do dalszego wzrostu notowań.
Ryzykiem jest natomiast to, że znaczna część ostatniego rajdu odbyła się już pod samo wezwanie. Lepiej poinformowani inwestorzy mogli zacząć kupować wcześniej, a my dołączyliśmy dopiero w końcowej fazie ruchu.
Mimo to liczę, że na tej pozycji uda się jeszcze osiągnąć około 10%, a w korzystnym scenariuszu nawet 20% zysku.
Dobre wyniki, złe reakcje
Sezon wyników w Stanach Zjednoczonych dostarcza coraz bardziej niepokojących sygnałów.
Google pokazał bardzo dobre rezultaty. Przychody wzrosły o około 24%, przychody z wyszukiwarki o 17%, a wynik operacyjny o około 30%. Marże również prezentowały się bardzo solidnie.
Mimo to rynek zareagował spadkami.
Powodem są przepływy pieniężne. Ogromne nakłady na sztuczną inteligencję sprawiają, że nawet spółki pokazujące znakomity wzrost przychodów zaczynają generować słabszy lub ujemny wolny cash flow.
To dokładnie ten problem, o którym mówiłem w poprzednim odcinku. AI może być rewolucyjną technologią i generować coraz większe przychody, ale jednocześnie staje się gigantycznym odkurzaczem do pieniędzy.
Inwestorzy zaczynają pytać nie tylko o tempo wzrostu, ale również o to, ile kapitału trzeba będzie jeszcze wydać, zanim inwestycje zaczną przynosić odpowiednią stopę zwrotu.
Intel też nie przekonał inwestorów
Podobną sytuację obserwujemy na Intelu.
Spółka pokazała wyniki wyraźnie lepsze od oczekiwań, ale akcje mimo to mocno spadły. Rynek przestaje nagradzać firmy za samo przebijanie prognoz.
To charakterystyczne dla schyłkowej fazy hossy. W jej początkowym etapie dobre informacje prowadzą do mocnych wzrostów. Pod koniec nawet bardzo dobre dane nie wystarczają, ponieważ większość optymizmu jest już uwzględniona w cenach.
Nie oznacza to, że rynek musi natychmiast wejść w bessę. Taka faza może trwać długo i być przerywana kolejnymi odbiciami. Sygnał ostrzegawczy jest jednak wyraźny.
Tesla rozczarowuje wynikami
Najgorzej wypadła Tesla.
Przychody okazały się wyższe, ale skorygowany zysk na akcję nie spełnił oczekiwań. Rozczarowały również marża brutto oraz rentowność działalności motoryzacyjnej z wyłączeniem sprzedaży kredytów emisyjnych.
Rynek odpowiedział mocną przeceną.
Nie jestem również przekonany do obecnego potencjału robota Optimus. Projekt pozostaje na zbyt wczesnym etapie, aby już teraz przypisywać mu ogromną wartość w wycenie spółki.
Znacznie ciekawiej wygląda dla mnie rozwój autonomicznych taksówek.
Uber może być największym zwycięzcą robotaxi
W dłuższej perspektywie Uber może okazać się jednym z największych beneficjentów upowszechnienia autonomicznych taksówek.
Obecnie firma jest platformą łączącą kierowców z pasażerami i dzieli się z kierowcami znaczną częścią przychodów. W świecie autonomicznych pojazdów struktura kosztów mogłaby się całkowicie zmienić.
Nie wiadomo, czy nastąpi to za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat. Kierunek wydaje się jednak jasny. Z czasem coraz większa część przejazdów może być obsługiwana przez autonomiczne samochody, a Uber ma już globalną bazę klientów, markę oraz infrastrukturę technologiczną.
Jeżeli firma utrzyma swoją dominującą pozycję, robotaxi mogą przekształcić ją w przedsiębiorstwo generujące gigantyczne zyski.
Jak obecnie ustawiam portfel?
Moje główne kierunki pozostają bez zmian:
- long miedzi,
- long KGHM,
- short japońskich obligacji,
- short jena,
- pozycja na Polenergii pod niepowodzenie wezwania.
Na szerokim rynku akcji zachowuję ostrożność. Reakcje na wyniki amerykańskich spółek zaczynają przypominać schyłkową fazę hossy, a przejście między wzrostem a spowolnieniem w cyklu Kitchina może przynieść dużą zmienność.
Surowce wydają mi się obecnie znacznie bardziej czytelnym wyborem. Jeżeli gospodarka będzie dalej rosła, powinny skorzystać na popycie. Jeżeli problemem ponownie stanie się inflacja, również powinny zachowywać się lepiej od szerokiego rynku akcji.
Numerem jeden pozostaje dla mnie miedź, a zaraz za nią KGHM.
Dziękuję za uwagę. W przyszłym tygodniu programu nie będzie, dlatego życzę wszystkim spokojnego wypoczynku i rozsądnego zarządzania pozycjami. Trzymajcie się!
