Polska najsilniejsza na świecie | ISO 1034

Inside Solution One: wojna, rynki i trzy wielkie historie

W tym odcinku wracam do pierwotnej formuły programu i od razu wchodzę w tematy, które najmocniej poruszają rynki: geopolitykę, giełdy i waluty. Wraca też Paweł Blajer, więc poza analizą dostaję dodatkowo bardziej rozmowną wersję ISO. To wydanie traktuję jako przegląd trzech głównych wątków: końca wojny na indeksach, ukrytej siły Turcji oraz japońskiej karuzeli na jenie i obligacjach.

Koniec wojny na indeksach

Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że rynki akcji wróciły do poziomów sprzed wojennej eskalacji. S&P 500 i Nasdaq odrobiły straty, a amerykański rynek zachowuje się tak, jakby najgorszy szok był już za nami. Zwracam jednak uwagę, że nie każdy rynek reaguje tak samo — Japonia wciąż pozostaje pod presją, bo jej gospodarka jest szczególnie wrażliwa na napięcia wokół cieśniny Ormuz.

Ropa nie potwierdza scenariusza pełnego spokoju. Mimo wcześniejszych nadziei ceny nie wróciły do poziomów sprzed wojny, a sama ścieżka wzrostu sugeruje, że rynek nadal wycenia ryzyko dalszej eskalacji. W praktyce oznacza to, że indeksy mogły się już „ułożyć”, ale ryzyko energetyczne wciąż pozostaje żywe.

Kto na tym wygrywa

Przy wojnach najpierw patrzę nie na emocje, tylko na motywacje. Z tego punktu widzenia największym beneficjentem wysokiej ceny ropy pozostaje Rosja, bo surowiec nadal wspiera jej budżet. Ukraina stara się ograniczać ten efekt, atakując infrastrukturę dystrybucji ropy i uderzając w porty oraz logistykę.

Jednocześnie Iran wydaje się korzystać z chaosu jako narzędzia negocjacyjnego. Im większa niepewność na świecie, tym silniejsza jego pozycja przetargowa, zwłaszcza jeśli konflikt podbija ceny energii. To prowadzi mnie do wniosku, że zawieszenie broni może być bardziej przerwą taktyczną niż końcem problemu.

Polska najsilniejsza

Jednym z najmocniejszych punktów odcinka jest dla mnie teza, że Polska jest dziś jedną z najmocniejszych giełd świata. WIG faktycznie ustanawiał rekordy w 2026 roku, a 10 kwietnia po raz pierwszy przebił 130 tys. pkt. To nie wygląda na przypadek, tylko na efekt dłuższego trendu wzrostowego, który obserwuję od ponad roku.

W tym kontekście ważna jest też spółka GPW, którą traktuję jako „sól” krajowego rynku. Jeśli rośnie aktywność inwestorów, wracają debiuty, a giełda jako infrastruktura rynku staje się naturalnym beneficjentem. Dodatkowo popularność kont IKE/IKZE i większe zainteresowanie Polaków inwestowaniem wzmacniają ten długoterminowy obraz.

Ukryta moc Turcji

Drugi wielki temat to Turcja i lira. Uważam, że rynek walutowy Turcji nie jest już zwykłym płynnym kursem, tylko czymś w rodzaju nieformalnego „crawling pegu” wobec dolara. W praktyce bank centralny broni waluty, nawet jeśli robi to pośrednio przez płynność, stopy i aktywa rezerwowe.

To podejście ma swoją cenę. Reuters i inne źródła opisywały duży spadek tureckich rezerw złota, co pokazuje skalę interwencji w obronie liry. Jednocześnie raporty wskazywały, że bank centralny Turcji rozważał wykorzystanie około 135 mld dolarów rezerw złota jako narzędzia stabilizacji waluty. Odbieram to jako dowód determinacji: Turcja nie chce dopuścić do całkowitej utraty wiarygodności własnej waluty.

Japońska karuzela

Najbardziej rozpoznawalny motyw tego odcinka to „japońska karuzela” — czyli słaby jen, rosnące rentowności i długotrwała dewaluacja kontrolowana przez politykę pieniężną. Od dawna stoję po stronie shorta na jenie, zakładając, że Japonia nie może gwałtownie zacieśnić polityki, bo skala zadłużenia jest zbyt duża. Dane rynkowe rzeczywiście pokazują, że 10-letnie obligacje Japonii wzrosły do najwyższych poziomów od 1997 roku.

To wspiera moją tezę o długim trendzie wzrostowym na Nikkei. Jeśli waluta słabnie, a kraj nadal funkcjonuje w warunkach bardzo luźnej lub tylko stopniowo normalizowanej polityki, indeksy akcyjne mogą korzystać z tej mieszanki. Dlatego każde cofnięcie na jenie lub na Nikkei widzę raczej jako okazję niż sygnał końca trendu.

Scroll to top