Podwyżki stóp procentowych i rozłam w środowisku AI | ISO 1052

Witam w kolejnym wpisie blogu Inside Solution One. Dziś jubileuszowo, bo dziesięć dni temu – 11 września – stuknęło nam 12 lat funduszu Solution One. A na tapecie: kłopoty Japonii i moje małe „odkrycie” na temat prawdopodobieństwa, certyfikat ISO dla pary AUD/JPY, kryptowaluty na fali, podwyżka stóp w USA i rozłam w sektorze AI.

Kłopoty Japonii, czyli dlaczego 99% to nie wszystko

Zacznijmy od tego, dlaczego w ogóle „kłopoty”. Dług publiczny Japonii to około 237% PKB. Na chłopski rozum każdy punkt procentowy stopy procentowej to długoterminowo dodatkowe mniej więcej 2,37% PKB rocznie na same odsetki. Oczywiście to się nie przelicza tak dokładnie – w pierwszym roku wygląda to inaczej niż w kolejnych, są niuanse – ale w długim terminie tak to wygląda i jest to po prostu masakryczne.

Bank Japonii podniósł stopy zgodnie z oczekiwaniami. Prawdopodobieństwo podwyżki na Polymarket wyceniano na około 99%. I tu pojawia się pytanie: skoro coś jest w cenach na 99%, to czemu rynek w ogóle zareagował? Moja odpowiedź – i przepraszam, że sam się chwalę, ale nie mogę się doczekać, żeby się tym podzielić – jest taka: prawdopodobieństwo to nie wszystko. Liczy się wartość oczekiwana.

Jak wiecie, mamy sporą ekspozycję przeciwko jenowi i sam się tego posiedzenia bałem. Bo gdybym był Bankiem Japonii i chciał naprawdę wystraszyć inwestorów, to zamiast przepalać pieniądze na interwencje walutowe, zacisnąłbym zęby i podniósł stopy o pół punktu. Gwarantuję wam, że wtedy na rynku byłaby masakra – rynki wpadłyby w panikę, że jednak bank centralny się nie boi. Wszystkie hedge fundy, my również, grają pod to, że Bank Japonii nie będzie miał jaj, żeby podnieść więcej. A co, jeśli by miał? Wyczyściłby ich wszystkich. Ja bym to na ich miejscu zrobił, a potem dał sobie spokój z podwyżkami na długo.

I dlatego rynek zareagował. Wielu zarządzających myślało dokładnie tak jak ja: jest 99% szans na 25 punktów bazowych, które są w cenach, i 1% szans na katastrofę. Zysk – żaden, potencjalna strata – gigantyczna. Po co ryzykować? Przymknijmy pozycje, otworzymy je jutro. Sam to szczerze rozważałem. No i niespodzianka – dziś wszyscy ci, którzy pozamykali, otwierają z powrotem i stąd taki rajd na osłabienie jena. Dowód? Obligacje. Skoro jen tak mocno się osłabia, dziesięciolatki powinny pójść dużo mocniej w dół, a tam nie dzieje się nic wielkiego. To jest czysto pozycyjny ruch.

Wniosek dla mnie jest taki, że zacznę polować na wydarzenia, gdzie prawdopodobieństwo jest bardzo niskie, ale konsekwencje, gdyby jednak się wydarzyły, ogromne. Nie wiem, czy wypowiedziane brzmi to tak genialnie jak w głowie, ale będę do tego wracał.

Co dalej z JPY

Interwencje uważam za błąd. To jest przepalanie pieniędzy, dosłownie wlewanie ich do hedge fundów, i efekt będzie totalnie nietrwały – już widać, jak to wraca. Uważam, że wszystko zostanie odrobione: USD/JPY z powrotem na 160, CHF/JPY na 200, EUR/JPY na 185. Najlepiej widać to na indeksie jena, bo układy poszczególnych par mogą się różnie poukładać, a indeks po prostu wraca na 167–168. Rzadko kiedy jestem tak pewny siebie.

I właśnie to mnie trochę niepokoi. Przypomnę cytat z pierwszej planszy „Big Short”: nie zniszczy cię to, czego nie wiesz, tylko to, co do czego jesteś pewny, a jednak nie masz racji. Dlaczego mimo to tak uważam? Bo cały układ się po prostu składa. Bank centralny nie ma dobrego wyjścia, a w demokracjach nikt nie chce wziąć na siebie kryzysu tu i teraz. Gdyby był król, który myśli 50 lat do przodu, może rozwiązałby to inaczej. Kadencyjność powoduje, że każdy odwleka problem w czasie i patrzy w krótki termin, a to niekoniecznie jest dobre w długim.

Stopy Banku Japonii są najwyższe od 1996 roku, ale to nic nie znaczy – dalej są po prostu za niskie. Ze scenariuszy gołębiego, bazowego i jastrzębiego ja jestem bardzo gołębiem: uważam, że będą się bali podnosić tyle, ile trzeba. Sami sobie tego piwa nawarzyli – po co było się tyle zadłużać? Ale przynajmniej realnie dług zaczął im spadać. To jest dokładnie to, o czym mówię od dawna: inflacyjne wyjście z zadłużenia. Japonia już to robi, cały świat robił to w trakcie COVID-u i cały świat będzie to robił dalej – trzymać stopy za nisko w stosunku do inflacji i realnie zmniejszać zadłużenie.

Japońska karuzela gra dalej

Nikkei, indeks jena i japońskie dziesięciolatki – wszystko jak po sznurku. Rentowności 3% w skali roku, o których wam mówiłem, zostały już pobite dwa razy. Nikkei 65 000 punktów, a jak jen znowu zacznie się osłabiać, to spokojnie lecimy na 70 000. Japońska karuzela: obligacje mkną do zera, czyli rentowności w górę – przypominam, że wykresy pokazują rentowności, bo są bardziej intuicyjne. Nie spodziewałem się, że po wymyśleniu tej piosenki będę ją puszczał tyle razy.

Certyfikat ISO dla AUD/JPY

Dziś wystawiam certyfikat ISO dla crossa walutowego – AUD/JPY. Dlaczego? Wracamy do modelu Kitchina. Według mnie jesteśmy albo w pierwszej fazie wzrostowej, albo między wzrostem a spowolnieniem. Jedyne, co jest w cudzysłowie pewne, to surowce – bo i w jednej, i w drugiej fazie idą do góry. Akcje w każdej chwili mogą się odwrócić.

Skoro surowce są dobrym betem, a ja stawiam mocno przeciwko jenowi, to AUD/JPY jawi się jako idealny cross – mój święty Graal. Dolar australijski jest silnie skorelowany z surowcami: Australia to wielki eksporter, korelacja widoczna jest i ze złotem, i nawet z ropą. Surowce w stosunku do jena – nie ma piękniejszego zestawienia w obliczu tej fazy cyklu w połączeniu z tym, co robi Bank Japonii.

Kryptowaluty na fali

Pytacie czasem, gdzie w modelu Kitchina wsadzić kryptowaluty. Ja bym Bitcoina umieścił między obligacjami a akcjami – to taki wczesny kanarek, wyprzedzający rynek akcji. Pozostałe kryptowaluty, Ethereum i tak dalej, gdzieś między akcjami a surowcami. A psucie pieniądza, o którym piszę wyżej, po prostu kryptowalutom pomaga.

O sile krypto świadczy reakcja na odrzucenie Clarity Act. Dla tych, którzy nie są na bieżąco: to ustawa, którą próbowano przegłosować w Stanach i na którą bardzo wielu inwestorów patrzyło z dużymi nadziejami. Chodziło o podział nadzoru – towary cyfrowe pod CFTC, czyli tam, gdzie handluje się kontraktami terminowymi, a papiery wartościowe pod SEC. Tokeny sprzedawane na sposób „commodity”, trochę jak ICO, byłyby osobną klasą aktywów z własnymi zasadami emisji, giełdy kryptowalutowe mogłyby rejestrować się w CFTC, a prawdziwe DeFi byłoby regulowane podobnie jak giełdy. Nie udało się przegłosować, ale mam wrażenie, że będzie z tym jak z ETF-ami – będą próbować do skutku.

Kryptowaluty najpierw drgnęły w dół, ale widać, że mają to trochę gdzieś. Bitcoin znowu ponad 80 000, Ethereum odrabia. Dzieje się dokładnie to, o czym mówię od kilku odcinków – jestem obecnie mocnym fanem krypto. Zobaczcie na Bitcoinie, jak duża jest przewaga popytu nad podażą. Cofki na 78, 77 czy 75 tysięcy, gdyby się jeszcze trafiły, to okazje do zakupów.

Zcash, czyli biznes kontra programiści

Małe urodzinowe pochwalenie się. W styczniu pisałem tweeta o tym, że cały zespół deweloperski opuścił Zcash – wciąż top 20 kryptowalutę na świecie – po kłótni z biznesem. Programiści powiedzieli, że mają to wywalone i sobie idą. Napisałem wtedy, że stawiam na biznes, bo właśnie dostał darmową globalną reklamę, i kupiłem po spadku o 20%, gdzieś w okolicach 300–400 dolarów. Wylała się na mnie fala hejtu. Dziś Zcash jest po 1500.

Biznes miał rację. Każdy biznes to przede wszystkim sprzedaż i marketing, a programiści – zwłaszcza w czasach AI – są zastępowalni. Rynek od tamtego czasu mocno skonfrontował wycenę programistów w biznesach.

Podwyżka stóp w USA

Temat sprzed jakiegoś czasu, ale bardzo ważny: Kevin Warsh razem z całym komitetem – 9:0, wszystkie głosy za – podniósł stopy procentowe. Zgodnie z oczekiwaniami, więc nic wielkiego się nie wydarzyło. Ale Warsh był bardzo jastrzębi, a wielu członków FOMC mówi, że w tym roku potrzebna będzie jeszcze jedna podwyżka. Rynek już pod to gra: Dollar Index w górę, amerykańskie dziesięciolatki prawie 5%. Masakra.

Przy czym nie jestem aż tak pesymistyczny co do dolara, jak co do jena. Jen ma dużo trudniejszą sytuację – nie jest walutą rezerwową świata, nie jest walutą rozliczeniową, cały świat nie siedzi w japońskich obligacjach. Amerykanie mają prościej i są w stanie wyjść z tego łatwiej, czy inflacyjnie, czy bardziej klasycznymi metodami.

Rozłam w sektorze AI

Jest cała ta imba, że AI zniszczy świat, a przynajmniej ludzkość. Po jednej stronie Elon Musk i zwolennicy regulacji, po drugiej między innymi Zuckerberg, który zarzuca, że wołanie o regulacje to zagrywka wielkich graczy – chcą się okopać, wprowadzić bariery wejścia i utrzymać swoje przewagi. Ja jestem tu nietypowo, bo nie przepadam za Zuckerbergiem, ale jestem w obozie zwolenników AI. Uważam, że nic strasznego nam nie grozi i sobie poradzimy.

Na koniec przypominam, że przeciwko jenowi zapakowałem się mocno także w portfelu w Wabanku – zapraszam tuż po programie.

Dziękuję za uwagę!

Scroll to top